Czy On naprawdę istnieje?!

Darina Dvořáková, Ústí nad Labem

Chciałabym podzielić się z wami moją przygodą o tym, jak zmieniło się moje życie, kiedy poznałam żywego Boga.

 

Nie wyrastałam w rodzinie chrześcijańskiej i nie interesowało mnie, czy Bóg istnieje czy nie. Tylko czasami były momenty, kiedy rozmyślałam o sensie własnego życia. Kilkakrotnie rozmyślałam o Bogu, czy naprawdę istnieje i czasami, kiedy było mi źle, prosiłam Go o coś. Później uświadomiłam sobie, że On zawsze moje prośby wysłyszał i napełnił. Ale nie miało to wpływu na mój stosunek do Boga i moje zainteresowanie Nim. Myślałam , że prawidłowo muszę chodzić do kościoła i modlić się "Ojcze nasz...". i to dla mnie nie było pociągające.

 

Kiedy miałam 19 lat, zaczęłam pracować w firmie swojego przyjaciela. Zatrudniliśmy kilku ludzi i stwierdziliśmy, że to chrześcijanie. Czasami rozmawiałam z nimi na temat "Bóg". Opowiadali mi o tym, jak Go poznali, jak żyją i co wszystko On dla nich zrobił.

 

Z zadowoleniem słuchałam ich. Mówili o zasadniczych rzeczach, które dotyczyły również mnie. Mówili o przebaczeniu grzechów, o wiecznym życiu, o istnieniu nieba i piekła. Nie rozumiałam, jak ci ludzie mogą czemuś takiemu wierzyć. Nie było między nami konfliktów, słuchałam, co mówią i obserwowałam, jak żyją. Jeśli naprawdę postępują tak, jak mówią.

 

Bardzo mocny wpływ miało na mnie ich twierdzenie, że jest możliwe z Bogiem mówić i znać Go osobiście. To całkowicie zmieniło moje spojrzenie na istnienie Boga.Mówili o tym, że Bóg im doradza i że stopniowo mieni całe ich życie na dobre. Stwierdziłam, że to zaczyna mi się to podobać. Czas od czasu miałam możliwość odwiedzić ich wraz ze swoim przyjacielem i poznać ich bliżej. Widziałam, że ich relacje rodzinne są w porządku. To znaczy, nie sprzeczali się, nie byli zazdrośni, ich dzieci były grzeczne itd... podobały mi się również ich poglądy na różne sprawy.

 

Moja relacja z przyjacielem nie była w porządku. Nieustannie mieliśmy ze sobą konflikty, byliśmy zazdrośni jeden o drugiego, przestawaliśmy sobie ufać. Często zrywaliśmy ze sobą, potem znowu do siebie wracaliśmy. Twierdziliśmy, że nie możemy żyć razem, ani oddzielnie. Powodziło nam się w dziedzinie finansów, ale to w żaden sposób nie mogło zastąpić naszej relacji  uczuciowej. Pytałam tych chrześcijan, czy Bóg jest zdolny rozwiązać ten problem, a oni odpowiedzieli, że to oczywiście możliwe. Zapraszali nas na ich prawidłowe zebrania.

 

Zawsze odmawialiśmy, twierdziliśmy, że takie spotkania publiczne to nic dla nas. Powiedzieli mi, że ja sama mogę Bogu powiedzieć, co czuję. To mnie bardzo zdziwiło, ale równocześnie pragnęłam spróbować. Co jeśli On naprawdę istnieje?..

 

Pewnego dnia uprzejmie Bogu powiedziałam, że jeśli istnieje, to pragnę to wiedzieć.

 

Mój przyjaciel poszedł wtedy na zebranie i opowiadał mi, co tam się działo. Był zdecydowany pójść znowu i chciał, bym poszła z nim. Obiecałam mu więc, że pójdę.

 

Wkrótce udaliśmy się na spotkanie Nowego Życia razem. Byłam ciekawa, co będzie się dziać. Byłam przygotowana na spotkanie z Bogiem, o ile On żyje. Byłam też zdecydowana, że nie dam się ogłupić. Nie będę przecież wierzyć, że Bóg jest tam obecny tylko dlatego, że mi ktoś o tym powie - myślałam. Taka wiara w Boga  wcale mnie nie pociągała.

 

Kiedy tam przyszłam, dokładnie pooglądałam ludzi wokół siebie, ponieważ uświadamiałam sobie, że gdybym żyła z Bogiem, będę "wyglądać" jak oni. Ci ludzie bardzo mi się spodobali.

 

Po chwałach Bogu pastor zaczął mówić o tym, jak Bóg zmienił jego życie i jak wspaniałe jest życie z Nim. Podczas jego kazania przeżyłam coś, czego nigdy dotąd nie przeżyłam. Wiedziałam, że Bóg tam jest i mówi do mnie. W swoim sercu przeżywałam to, że On jest żywy. Było to dla mnie coś nowego. To spotkanie z Nim było tak przekonujące, że nie potrafiłam się oprzeć. Przeżyłam to, że Bogu na mnie zależy i że bardzo mnie kocha. Przeżyłam olbrzymią radość. Na końcu zebrania przyjęłam od Boga ofertę i dałam Mu swoje życie. Wiedziałam, że to obowiązujące, na zawsze.    Nagle zrozumiałam, o czym ci chrześcijanie z takim natchnieniem opowiadali. Zrozumiałam też sens wiecznego życia, to, że swoje wieczne życie spędzę w Niebie i z Nim..

 

Bóg rozpoczął mienić nasz stosunek z przyjacielem. Przestaliśmy być jeden o drugiego zazdrośni, zaniedługo wzięliśmy ślub i urodził nam się syn. W przedsiębiorstwie powodziło nam się jeszcze lepiej.

 

Uświadomiliśmy sobie, że kdyby nie było Boga, to całe nasze życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Nawet nie chcę pomyśleć jak.

 

Dzisiaj to już siódmy rok, odkąd żyję z Bogiem i mogę powiedzieć, że nigdy nie żałowałam tej decyzji.

© Kościół Nowe Życie, wszystkie prawa zastrzeżone. Wszystkie opublikowane materiały chronione są prawem autorskim i korzystanie z nich możliwe jest wyłącznie za pisemną zgodą autora.